Karoseria



Cześć wszystkim!
Jak do tej pory podałem Wam kilka definicji i przybliżyłem nieco historię samochodów. Powoli zacznę się skupiać konkretnie na budowie samochodu, wyglądzie, i jego podzespołach. Zapraszam.


Czas na historię część 2


Zapraszam na drugą część wpisu przybliżającego historię samochodów osobowych. Pierwszą znajdziecie >>tutaj<<

Czas na historię część 1



Po definicjach czas na historię. W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam trochę historii samochodów osobowych. Oczywiście ja skupię się na najciekawszych punktach, do niektórych dodam coś od siebie, a wszystko znajdziecie w źródle z którego czerpałem, czyli Wikipedia.

Garść definicji



Zanim przejdziemy do właściwych wpisów na początek kilka definicji - tak wiem, może się to wydać nudne jak zapoznawanie się z BHP w nowej pracy, ale trzeba przez to przebrnąć, żeby wiedzieć co tu jest grane.
Na początek będę się skupiał na samochodach osobowych, oraz co nieco wspomnę o motocyklach. Ciężarówkami być może zajmę się później, gdyż one również mnie zachwycają, a zwłaszcza potężne amerykańskie ciągniki siodłowe, takie jak Peterbilt czy Kenworth.

SAMOCHÓD OSOBOWY

Powtarzając za Wikipedią:
Samochód osobowy – pojazd samochodowy przeznaczony konstrukcyjnie do przewozu nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą, oraz ich bagażu. Do kierowania samochodem osobowym o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony uprawnia w Polsce prawo jazdy kategorii B.
Klasyfikacja
Aby ułatwić klasyfikację, samochody osobowe można podzielić według:
  • klasy samochodu,
  • nadwozia samochodu,
  • konstrukcji samochodu:
    • konstrukcja samonośna,
    • konstrukcja ramowa.




Jak widać definicja jest dosyć ogólna i oszczędna w słowach, ale nie martwcie się, cała ta klasyfikacja na klasy, nadwozia i konstrukcje zostanie przeze mnie omówiona w kolejnych wpisach.

MOTOCYKL
Motocykl – jedno- lub dwuśladowy mechaniczny pojazd drogowy bez nadwozia, o masie własnej do 400 kg, posiadający dwa (lub więcej) koła jezdne, wyposażony w silnik spalinowy o pojemności powyżej 50 cm³ (do II wojny światowej – powyżej 100 cm³), przeznaczony do przewozu jednej lub dwóch osób (niekiedy trzech, w przypadku zainstalowania wózka bocznego, tzw. kosza).



Na dzisiaj to wszystko.  W kolejnym wpisie przybliżę nieco historię samochodu osobowego. Poprzedni wpis z serii znajdziecie tutaj.
Zachęcam Was do polubienia fan page na facebook-u, oraz zajrzenia na kanał na youtube.
Odnośniki znajdziecie po prawej stronie. A ja tymczasem lecę szykować kolejny wpis.
Cześć!

Motoryzacja od podstaw


Cześć wszystkim!
Zaczynam nowy rozdział na blogu.Jego nazwa to “Motoryzacja od podstaw”.
Skąd pomysł i o co w nim chodzi? Już odpowiadam.

Piesi z pierwszeństwem. Czy to na pewno poprawi ich bezpieczeństwo?



 Rząd chce ponownie wprowadzić ustawę dotyczącą pierwszeństwa pieszych. Aktualnie pieszy ma pierwszeństwo w dwóch przypadkach, po jej wprowadzeniu będzie miał je praktycznie zawsze. Postanowiłem przybliżyć Wam nieco ten temat, oraz dodać własne zdanie.

   W skrócie: to się nie może skończyć dobrze! 
Jednak pozwólcie że rozwinę tę myśl.
  Jak wspomniałem, według obecnych przepisów pieszy ma pierwszeństwo przed samochodem w dwóch przypadkach:
  • kiedy jest już na przejściu,
  • kiedy samochód skręca na skrzyżowaniu.

  Natomiast jeśli ustawa wejdzie w życie, kierowca oprócz wyżej wymienionych przypadków będzie musiał przepuścić pieszego, który zbliża się do przejścia i sygnalizuje zamiar przejścia przez niego. 
Tak więc drodzy kierowcy zapisujemy się na kursy czytania w myślach. Chyba że w ustawie powstanie dodatkowy zapis: “Pieszy zbliżający się do pasów zobowiązany jest do sygnalizowania przejścia po nich poprzez machanie ręką lub zatańczenie Krakowiaka.” - przynajmniej na ulicach zrobiło by się weselej, gdyby co druga osoba zaczęła tańczyć.

  Zwolennicy ustawy argumentują swoje racje tym, że takie przepisy są w Szwajcarii, Norwegii, Niemczech, Holandii, Danii, Czechach, Bułgarii, Belgii i Austrii. Natomiast Francja poszła o krok dalej, tam kierowca musi ustąpić pieszemu, nawet jeśli ten nie sygnalizuje zamiaru przejścia. No dobrze, niech sobie mają takie przepisy, ale zastanówmy się jaka jest u nich kultura jeżdżenia i chodzenia, a jaka w Polsce.

  Pieszym jest praktycznie każdy z nas i tu pojawia się pytanie czy taka osoba jest w jakiś sposób uświadamiana na temat drogi hamowania samochodów chociażby tych najmniejszych, czyli osobowych? O ciężarówkach i autobusach nie wspomnę. 
Może gdzieś, kiedyś na jednej z lekcji fizyki nauczyciel coś wspomniał o pędzie i o tym, że im większe ciało tym dłużej się rozpędza, ale też długo hamuje. Sęk w tym, że większość pewnie uznała to za nieważne i nie przywiązywała do tego większej wagi.
  Nie będę teraz wykonywał obliczeń, żeby to zobrazować, ale powiem jedno: łatwiej zatrzymać siebie samego, niż samochód jadący nawet  przepisowe 50 km/h.

  Zatem nawet jeśli pieszy otrzyma “palmę pierwszeństwa” przy przejściu to i tak będzie musiał zachować ostrożność i ocenić, czy nadjeżdżający samochód zdąży się zatrzymać i czy w ogóle ma taką możliwość. 
Jednak może dojść do sytuacji, że ludzie mając zakodowaną informację o swoim pierwszeństwie, będą wchodzić “na pewniaka” bo “musi mnie przepuścić”. No a takie “musi” może być tragiczne w skutkach.

  Gdyby ktoś się zastanawiał dlaczego samochód nie miałby możliwości zatrzymania się przed przejściem to już wyjaśniam.
  Po pierwsze, w Polsce bardzo częstym, zjawiskiem jest tzw. jazda na zderzaku. Jest to niezachowanie odpowiedniej odległości między samochodami. W takim przypadku, kiedy pierwszy samochód zatrzyma się żeby przepuścić pieszego, to ten jadący za nim, może nie wyhamować lądując w “bagażniku” auta nr 1. No a jak się domyślacie nikt nie chciałby dopuścić do takiej sytuacji, więc woli nie przepuścić przechodnia i spokojnie pojechać dalej.
  Po drugie wyprzedzanie na przejściu dla pieszych. Jeżeli zbliżam się do przejścia, przy którym stoi pieszy, jednocześnie widząc w lusterku pędzący lewym pasem samochód, to owszem mogę przepuścić oczekującą osobę, ale istnieje ryzyko, że drugi samochód nie wyhamuje i wspomniany człowiek wejdzie mu prosto pod koła. Co jak wiadomo może skończyć się tragicznie.

  Podsumowując, zanim ustawa o pierwszeństwie pieszych wejdzie w życie, potrzebna jest edukacja zarówno pieszych, jak i kierowców. 
Pieszym należy przypominać, że nie są nieśmiertelni i że samochód nie zatrzyma się w ciągu sekundy. Kierowcom natomiast trzeba “wbijać do głowy”, że jazda na zderzaku i wyprzedzanie na pasach może być tragiczne w skutkach.

  To tyle z mojej strony, zapraszam do komentowania i dzielenia się swoimi opiniami i przemyśleniami o powyższej ustawie.