Peugeot 306 - Mały wariat - Część 3


Witajcie,
Dzisiaj będzie trochę w nawiązaniu do poprzedniego wpisu, skupię się nad kwestią radzenia sobie z zardzewiałymi elementami karoserii.

Część z was być może myśli, że pod względem prac przy samochodzie blacharz to łatwiejszy zawód niż mechanik.
W końcu będąc blacharzem wystarczy tu podczyścić, tam pospawać, gdzieś tam wyklepać i gotowe. A taki mechanik to musi wiedzieć jak rozebrać silnik, który składa się z mnóstwa elementów, wiedzieć jak pracują poszczególne podzespoły, oraz jak objawiają się ich awarie. Fakt, jest w tym sporo racji, ale w tym wpisie postaram się wam pokazać, że blacharz wcale nie ma lekko.

Często bywa tak, że ognisko rdzy jest na tyle duże, że trzeba wyciąć ten fragment i wstawić nową blachę:




Nie zawsze jednak wycięta dziura jest taka prosta, że wystarczy kawałek blachy w kształcie prostokąta i gotowe. Zdarza się tak, że blacharz musi uruchomić zmysł artysty i wyciąć nową blachę w dość nietypowych kształtach:



Kiedy już mamy przygotowaną nową blachę w odpowiednich kształtach czas załatać dziury poprzez przyspawanie nowych kawałków do reszty samochodu. W tym przypadku zostały również obspawane łączenia blach na podwoziu:




Kiedy już wszystko jest ze sobą zespawane nowe elementy pokrywamy podkładem epoksydowym, który jest na bazie żywicy i nie przepuszcza wody:






Kiedy epoksyd wysycha całe podwozie pokrywamy masą hybrydową aczkolwiek jest to droga opcja dlatego zamiast niej możemy użyć standardowego baranka. Dzięki temu otrzymujemy efekt taki jak na pierwszym zdjęciu.

Mam nadzieję, że tym, wpisem udało mi się choć trochę przybliżyć zakres prac blacharza. Pytania oraz opinie mile widziane w komentarzach. A ja tym czasem powoli zabieram się za kolejny wpis.
Cześć :)